Kolejna rzecz, która mnie przekonała, to tapicerka welurowa. Brzmi jak fanaberia, ale w praktyce okazuje się zbawieniem. Welur jest przyjemny w dotyku, nie mechaci się jak len, a plamy z kawy czy wina da się usunąć wilgotną szmatką. Mam kota, który uwielbia drzeć tapicerkę, i muszę przyznać, że welur wytrzymuje jego pazury lepiej niż mikrofibra. Wybrałam odcień granatu – na nim kurz jest mniej widoczny, a wieczorem, przy lampce, mebel nabiera eleganckiego charakteru. Wersalka przestała być tylko funkcjonalnym schowkiem, stała się ozdobą salonu.
Po dwóch latach testów mogę powiedzieć jedno – jeśli wahacie się między sofą a tapczanem, wybierzcie tapczan rozkładany. To inwestycja w komfort psychiczny i fizyczny. Nie musicie martwić się o gości, o miejsce w szafie, o ból kręgosłupa. Z mechanizmem DL i pojemnikiem na pościel macie mebel, który rośnie wraz z waszymi potrzebami. A gdy już znajdziecie odpowiedni model, pokochacie go tak samo jak ja swoje małe, welurowe królestwo na 28 metrach kwadratowych.
Mechanizm DL, czyli dospanialny, to opcja, którą odkryłam przypadkiem u kuzynki. Działa tak, że oparcie odchyla się do tyłu, tworząc jedno duże łóżko bez przesuwania całej konstrukcji. To genialne rozwiązanie do wąskich pokoi, gdzie nie ma miejsca na rozkładanie klasycznego tapczanu. W moim obecnym mieszkaniu mam taki model z tapicerka welurową w kolorze butelkowej zieleni - welur jest praktyczny, bo nie widać na nim kurzu tak bardzo jak na jasnej tkaninie, a do tego miły w dotyku. Pamiętajcie tylko, że welur lubi koty, jeśli macie zwierzaki.
Problem przechowywania to zmora każdego, kto mieszka na kawalerce. Gdzie wsadzić kołdrę, poduszki i zapasową pościel, gdy każdy centymetr jest na wagę złota? Rozwiązaniem jest lozko z pojemnikiem na posciel, które w tapczanach dwuosobowych występuje w wersji podnoszonego blatu. Mechanizm DL, czyli dźwigniowy, pozwala unieść stelaż jedną ręką, bez zdejmowania materaca. Testowałam to z koleżanką – w ciągu minuty wyciągnęłyśmy komplet pościeli, nie niszcząc przy tym paznokci. Pamiętajcie tylko, żeby przy zakupie sprawdzić, czy pojemnik ma wentylację. Zatkana sklejka bez otworów sprawi, że pościel zacznie wilgotnieć. W moim poprzednim mieszkaniu miałam wersalkę bez tej opcji i musiałam trzymać koc w walizce pod łóżkiem – absurd.
Na koniec dodam, że kluczem jest dopasowanie do własnych potrzeb. Jeśli śpisz na wersalce każdej nocy, inwestuj w gruby materac i solidny stelaz. Jeśli tylko od czasu do czasu, możesz pozwolić sobie na lżejszą konstrukcję. Ale pamiętaj – tani model z cienką tapicerką i słabym mechanizmem szybko się znudzi. Lepiej kupić jedną dobrą wersalkę na lata, niż co sezon szukać nowej. Ja swoją mam trzeci rok i nadal cieszę się, że wybrałam właśnie ten model z welurem i pojemnikiem.
Kupując mebel, zwróciłam uwagę na jakość stelaża. Tani tapczan rozkładany często ma stelaż z cienkich listewek, które po roku zaczynają pękać. Wybrałam wersję z certyfikowanym stelażem listwowym, gdzie listewki są ułożone co 4 centymetry i wyprofilowane w łuk. To zapewnia odpowiednią cyrkulację powietrza pod materacem i zapobiega odkształceniom pianki. Materac piankowy o gęstości 35 kg/m3 utrzymuje swój kształt nawet po całej nocy spania.
Zacznę od materaca, bo to on decyduje o tym, czy wersalka będzie twoim sprzymierzeńcem, czy wrogiem. Wiele osób myśli, że gruby oznacza wygodny, ale to nie takie proste. W tanich modelach znajdziesz piankę o gęstości tak niskiej, że po tygodniu zapadniesz się w nią jak w hamak. Jeśli masz mały metraż i wersalka ma służyć do codziennego spania, szukaj modelu z materacem piankowym 16 cm na stelazu listwowym. Dlaczego? Bo listwy elastycznie dopasowują się do krzywizn ciała, a pianka nie odkształca się trwale. Pamiętam klientkę z kawalerki na Mokotowie, która przez dwa lata spała na wersalce z cienkim wkładem i skończyło się wizytą u fizjoterapeuty. Wymiana na stelaz listwowy z grubą pianką to była zmiana jak z dnia na noc.
Zacznijmy od podstaw - tapczan różni się od wersalki czy kanapy z funkcją spania przede wszystkim konstrukcją. Wersalka często ma cienki materac składany na pół, co po kilku miesiącach daje się we znaki kręgosłupowi. Kanapa z funkcją spania bywa wygodniejsza, ale jej mechanizm potrafi zająć pół pokoju przy rozkładaniu. Tapczan to zazwyczaj prostsza forma - siedzisko i oparcie, które po rozłożeniu tworzy płaską powierzchnię. Moja pierwsza wersja miała 16 cm materac piankowy na stelazu listwowym i to była rewolucja. Nagle goście nie narzekali rano na zdrętwiałe plecy.
Gdy w grę wchodzą goście na noc, pojawia się dylemat - gdzie schować pościel i koce. Tutaj ratuje lozko z pojemnikiem na posciel, które często bywa wbudowane w tapczan. W moim pierwszym mieszkaniu trzymałam w takim schowku trzy komplety pościeli, dwa ręczniki i zapasowe poduszki. Dźwignik gazowy ułatwia podnoszenie siedziska, ale sprawdźcie, czy mechanizm nie skrzypi po roku użytkowania. Kupiłam kiedyś tańszy model i po 365 dniach otwieranie przypominało walkę z niedźwiedziem.
Po dwóch latach testów mogę powiedzieć jedno – jeśli wahacie się między sofą a tapczanem, wybierzcie tapczan rozkładany. To inwestycja w komfort psychiczny i fizyczny. Nie musicie martwić się o gości, o miejsce w szafie, o ból kręgosłupa. Z mechanizmem DL i pojemnikiem na pościel macie mebel, który rośnie wraz z waszymi potrzebami. A gdy już znajdziecie odpowiedni model, pokochacie go tak samo jak ja swoje małe, welurowe królestwo na 28 metrach kwadratowych.
Mechanizm DL, czyli dospanialny, to opcja, którą odkryłam przypadkiem u kuzynki. Działa tak, że oparcie odchyla się do tyłu, tworząc jedno duże łóżko bez przesuwania całej konstrukcji. To genialne rozwiązanie do wąskich pokoi, gdzie nie ma miejsca na rozkładanie klasycznego tapczanu. W moim obecnym mieszkaniu mam taki model z tapicerka welurową w kolorze butelkowej zieleni - welur jest praktyczny, bo nie widać na nim kurzu tak bardzo jak na jasnej tkaninie, a do tego miły w dotyku. Pamiętajcie tylko, że welur lubi koty, jeśli macie zwierzaki.
Na koniec dodam, że kluczem jest dopasowanie do własnych potrzeb. Jeśli śpisz na wersalce każdej nocy, inwestuj w gruby materac i solidny stelaz. Jeśli tylko od czasu do czasu, możesz pozwolić sobie na lżejszą konstrukcję. Ale pamiętaj – tani model z cienką tapicerką i słabym mechanizmem szybko się znudzi. Lepiej kupić jedną dobrą wersalkę na lata, niż co sezon szukać nowej. Ja swoją mam trzeci rok i nadal cieszę się, że wybrałam właśnie ten model z welurem i pojemnikiem.
Kupując mebel, zwróciłam uwagę na jakość stelaża. Tani tapczan rozkładany często ma stelaż z cienkich listewek, które po roku zaczynają pękać. Wybrałam wersję z certyfikowanym stelażem listwowym, gdzie listewki są ułożone co 4 centymetry i wyprofilowane w łuk. To zapewnia odpowiednią cyrkulację powietrza pod materacem i zapobiega odkształceniom pianki. Materac piankowy o gęstości 35 kg/m3 utrzymuje swój kształt nawet po całej nocy spania.
Zacznę od materaca, bo to on decyduje o tym, czy wersalka będzie twoim sprzymierzeńcem, czy wrogiem. Wiele osób myśli, że gruby oznacza wygodny, ale to nie takie proste. W tanich modelach znajdziesz piankę o gęstości tak niskiej, że po tygodniu zapadniesz się w nią jak w hamak. Jeśli masz mały metraż i wersalka ma służyć do codziennego spania, szukaj modelu z materacem piankowym 16 cm na stelazu listwowym. Dlaczego? Bo listwy elastycznie dopasowują się do krzywizn ciała, a pianka nie odkształca się trwale. Pamiętam klientkę z kawalerki na Mokotowie, która przez dwa lata spała na wersalce z cienkim wkładem i skończyło się wizytą u fizjoterapeuty. Wymiana na stelaz listwowy z grubą pianką to była zmiana jak z dnia na noc.
Zacznijmy od podstaw - tapczan różni się od wersalki czy kanapy z funkcją spania przede wszystkim konstrukcją. Wersalka często ma cienki materac składany na pół, co po kilku miesiącach daje się we znaki kręgosłupowi. Kanapa z funkcją spania bywa wygodniejsza, ale jej mechanizm potrafi zająć pół pokoju przy rozkładaniu. Tapczan to zazwyczaj prostsza forma - siedzisko i oparcie, które po rozłożeniu tworzy płaską powierzchnię. Moja pierwsza wersja miała 16 cm materac piankowy na stelazu listwowym i to była rewolucja. Nagle goście nie narzekali rano na zdrętwiałe plecy.
Gdy w grę wchodzą goście na noc, pojawia się dylemat - gdzie schować pościel i koce. Tutaj ratuje lozko z pojemnikiem na posciel, które często bywa wbudowane w tapczan. W moim pierwszym mieszkaniu trzymałam w takim schowku trzy komplety pościeli, dwa ręczniki i zapasowe poduszki. Dźwignik gazowy ułatwia podnoszenie siedziska, ale sprawdźcie, czy mechanizm nie skrzypi po roku użytkowania. Kupiłam kiedyś tańszy model i po 365 dniach otwieranie przypominało walkę z niedźwiedziem.