Materac to serce każdego tapczanu i tutaj nie ma miejsca na oszczędności. W tanich modelach często znajdziesz cienką gąbkę, która po kilku miesiącach robi się nierówna. Ja stawiam na materac piankowy o grubości minimum szesnastu centymetrów, najlepiej z warstwą termoelastyczną. Taka pianka dopasowuje się do ciała, ale nie zapada się w dołki, co jest szczególnie ważne, gdy na tapczanie śpią dwie osoby o różnej wadze. Koleżanka kupiła tapczan z materacem dziesięciocentymetrowym i po roku musiała dokupić nakładkę, bo czuła listwy stelarza. Dlatego zawsze sprawdzaj, czy producent podaje gęstość pianki – im wyższa, tym lepiej. Dobry materac piankowy potrafi też utrzymać temperaturę, więc nie jest ani za zimny, ani za gorący.
Nie zapominajmy o wentylacji. Łóżko z pojemnikiem na pościel musi mieć otwory wentylacyjne, żeby wilgoć nie gromadziła się wewnątrz. W moim modelu są one z boku, niewidoczne, ale zapewniają cyrkulację powietrza. Dzięki temu pościel nie śmierdzi stęchlizną nawet po kilku miesiącach przechowywania. Gdybym tego nie sprawdziła, mogłabym mieć problem z pleśnią, szczególnie w sezonie grzewczym, gdy w mieszkaniu jest sucho, ale nocą wilgotność wzrasta. To szczegół, który często pomijamy, a ma ogromne znaczenie dla trwałości tkanin.
Kolejną rzeczą, którą wzięłam pod uwagę, była tapicerka. Tapicerka welurowa wygląda elegancko i jest przyjemna w dotyku, ale przy codziennym użytkowaniu trzeba uważać na sierść zwierząt. W moim przypadku, z psem rasy labrador, lepsza okazała się tkanina typu boucle czy gruby len. Ważne, żeby tapicerka była odpinana, bo pranie całego materaca to koszmar. Tapicerka welurowa w odcieniu szarości, którą widziałam w salonie, była piękna, ale po tygodniu na kanapie z funkcją spania pojawiły się na niej ślady od pazurów. W przypadku pojemnika na pościel, który rzadko się dotyka, welur może być bezpieczniejszym wyborem.
Zaczęłam od pomiarów. W moim przypadku liczyła się każda złotówka i każdy centymetr. Tapczan jednoosobowy ma zwykle szerokość 80–90 centymetrów, ale długość może sięgać nawet 200 centymetrów. To ważne, bo jeśli planujesz spać na nim regularnie, lepiej wybrać wersję dłuższą. Z kolei do rzadkiego użytku wystarczy 190 centymetrów. Zwróciłam też uwagę na wysokość siedziska – zbyt niski tapczan utrudnia wstawanie, a za wysoki sprawia, że nogi zwisają. Po kilku tygodniach testów w sklepach stacjonarnych postawiłam na model z mechanizmem DL, który pozwala łatwo rozkładać i składać mebel bez przesuwania go od ściany.
Najpierw pomyślałam o klasycznej skrzyni na kółkach. Ma 80 na 40 centymetrów i wsuwa się pod łóżko. Problem w tym, że standardowe łóżko ma zwykle tylko 20 centymetrów wolnej przestrzeni od podłogi. Taka skrzynia musi być płaska, a wtedy zmieści się w niej tylko jedna kołdra. Szybko zorientowałam się, że lepszym wyborem jest łóżko z pojemnikiem na pościel. To mebel, w którym całe dno sypialne jest jednocześnie pojemnikiem. Wersja z materacem piankowym 16 cm i stelażem listwowym z podnoszonym mechanizmem daje ogromną przestrzeń pod spodem.
Tapicerka welurowa to materiał, który ostatnio robi furorę, ale trzeba wiedzieć, jak go wybrać. Welur o gęstości splotu powyżej stu pięćdziesięciu tysięcy punktów na cal jest odporny na przetarcia i nie mechaci się. W katalogach często widzisz idealnie gładką powierzchnię, ale w realu niektóre welury łapią kurz i odciski palców. Lepiej sprawdzić w sklepie, czy tkanina ma certyfikat odporności na ścieranie Martindale – im wyższa liczba, tym lepiej. Do tapczanu, który będzie używany codziennie, wybieraj welur z domieszką poliestru, bo jest łatwiejszy w czyszczeniu. Moja siostra ma tapczan w beżowym welurze i po trzech latach wygląda jak nowy, chociaż codziennie przesiaduje na nim z kotem.
Kiedy urządzałam swoją pierwszą kawalerkę, stanęłam przed dylematem, który zna każdy mieszkaniec bloku z wielkiej płyty. Łóżko zajmowało połowę pokoju, a składana kanapa z funkcją spania okazywała się niewygodna po dwóch nocach. Szukałam czegoś, co zmieści się w wąskiej wnęce, a jednocześnie nie będzie przypominać pryczy z hostelu. Wtedy trafiłam na tapczan jednoosobowy. To nie jest mebel tylko dla studentów. Wbrew pozorom świetnie sprawdza się też w gościnnym pokoju, który na co dzień pełni funkcję pracowni czy garderoby. Kluczem jest wybór odpowiedniego stelaża i materaca.
Ostatnia rada – nie kupuj tapczanu jednoosobowego bez wcześniejszego przetestowania rozkładania. W sklepie poproś sprzedawcę, żeby pokazał mechanizm. Sprawdź, czy po złożeniu tapczan nie przesuwa się na podłodze. Zastanów się, czy masz wystarczająco dużo miejsca na rozłożony mebel – w małym pokoju może to być problem, szczególnie jeśli tapczan stoi przy drzwiach. Ja ustawiłam go tak, żeby rozkładał się wzdłuż ściany, a nie w poprzek pokoju. Dzięki temu nie blokuje przejścia, a goście mają wygodne spanie bez zagracania przestrzeni. Po roku użytkowania wiem, że to był jeden z lepszych meblowych wyborów w moim życiu.
Nie zapominajmy o wentylacji. Łóżko z pojemnikiem na pościel musi mieć otwory wentylacyjne, żeby wilgoć nie gromadziła się wewnątrz. W moim modelu są one z boku, niewidoczne, ale zapewniają cyrkulację powietrza. Dzięki temu pościel nie śmierdzi stęchlizną nawet po kilku miesiącach przechowywania. Gdybym tego nie sprawdziła, mogłabym mieć problem z pleśnią, szczególnie w sezonie grzewczym, gdy w mieszkaniu jest sucho, ale nocą wilgotność wzrasta. To szczegół, który często pomijamy, a ma ogromne znaczenie dla trwałości tkanin.
Kolejną rzeczą, którą wzięłam pod uwagę, była tapicerka. Tapicerka welurowa wygląda elegancko i jest przyjemna w dotyku, ale przy codziennym użytkowaniu trzeba uważać na sierść zwierząt. W moim przypadku, z psem rasy labrador, lepsza okazała się tkanina typu boucle czy gruby len. Ważne, żeby tapicerka była odpinana, bo pranie całego materaca to koszmar. Tapicerka welurowa w odcieniu szarości, którą widziałam w salonie, była piękna, ale po tygodniu na kanapie z funkcją spania pojawiły się na niej ślady od pazurów. W przypadku pojemnika na pościel, który rzadko się dotyka, welur może być bezpieczniejszym wyborem.
Zaczęłam od pomiarów. W moim przypadku liczyła się każda złotówka i każdy centymetr. Tapczan jednoosobowy ma zwykle szerokość 80–90 centymetrów, ale długość może sięgać nawet 200 centymetrów. To ważne, bo jeśli planujesz spać na nim regularnie, lepiej wybrać wersję dłuższą. Z kolei do rzadkiego użytku wystarczy 190 centymetrów. Zwróciłam też uwagę na wysokość siedziska – zbyt niski tapczan utrudnia wstawanie, a za wysoki sprawia, że nogi zwisają. Po kilku tygodniach testów w sklepach stacjonarnych postawiłam na model z mechanizmem DL, który pozwala łatwo rozkładać i składać mebel bez przesuwania go od ściany.
Najpierw pomyślałam o klasycznej skrzyni na kółkach. Ma 80 na 40 centymetrów i wsuwa się pod łóżko. Problem w tym, że standardowe łóżko ma zwykle tylko 20 centymetrów wolnej przestrzeni od podłogi. Taka skrzynia musi być płaska, a wtedy zmieści się w niej tylko jedna kołdra. Szybko zorientowałam się, że lepszym wyborem jest łóżko z pojemnikiem na pościel. To mebel, w którym całe dno sypialne jest jednocześnie pojemnikiem. Wersja z materacem piankowym 16 cm i stelażem listwowym z podnoszonym mechanizmem daje ogromną przestrzeń pod spodem.
Tapicerka welurowa to materiał, który ostatnio robi furorę, ale trzeba wiedzieć, jak go wybrać. Welur o gęstości splotu powyżej stu pięćdziesięciu tysięcy punktów na cal jest odporny na przetarcia i nie mechaci się. W katalogach często widzisz idealnie gładką powierzchnię, ale w realu niektóre welury łapią kurz i odciski palców. Lepiej sprawdzić w sklepie, czy tkanina ma certyfikat odporności na ścieranie Martindale – im wyższa liczba, tym lepiej. Do tapczanu, który będzie używany codziennie, wybieraj welur z domieszką poliestru, bo jest łatwiejszy w czyszczeniu. Moja siostra ma tapczan w beżowym welurze i po trzech latach wygląda jak nowy, chociaż codziennie przesiaduje na nim z kotem.
Kiedy urządzałam swoją pierwszą kawalerkę, stanęłam przed dylematem, który zna każdy mieszkaniec bloku z wielkiej płyty. Łóżko zajmowało połowę pokoju, a składana kanapa z funkcją spania okazywała się niewygodna po dwóch nocach. Szukałam czegoś, co zmieści się w wąskiej wnęce, a jednocześnie nie będzie przypominać pryczy z hostelu. Wtedy trafiłam na tapczan jednoosobowy. To nie jest mebel tylko dla studentów. Wbrew pozorom świetnie sprawdza się też w gościnnym pokoju, który na co dzień pełni funkcję pracowni czy garderoby. Kluczem jest wybór odpowiedniego stelaża i materaca.
Ostatnia rada – nie kupuj tapczanu jednoosobowego bez wcześniejszego przetestowania rozkładania. W sklepie poproś sprzedawcę, żeby pokazał mechanizm. Sprawdź, czy po złożeniu tapczan nie przesuwa się na podłodze. Zastanów się, czy masz wystarczająco dużo miejsca na rozłożony mebel – w małym pokoju może to być problem, szczególnie jeśli tapczan stoi przy drzwiach. Ja ustawiłam go tak, żeby rozkładał się wzdłuż ściany, a nie w poprzek pokoju. Dzięki temu nie blokuje przejścia, a goście mają wygodne spanie bez zagracania przestrzeni. Po roku użytkowania wiem, że to był jeden z lepszych meblowych wyborów w moim życiu.